poniedziałek, 30 czerwca 2014

owocowo

Dzień 52
Dziś pracowałam w domu. I tak będzie, aż do środy.
Przyszła sister z Weroniką. Potem dołączyła jeszcze Kinga, która przy okazji zabrała kokardki :D Tym razem udało jej się donieść je do domu.
Wieczorkiem pograliśmy z Jackiem w remika. Niestety przegrałam 3:7.
A na kolację zjadłam maliny z jagodami.

niedziela, 29 czerwca 2014

rękodzieło

Dzień 51
Deszczowo :( Szaro, buro, ponuro....

Po południu przyszła Kinga. Sprezentowałam jej wczoraj zrobioną kokardkę. Przypadła siostrzenicy do gustu i przed wyjściem przypięła do bluzki. Po powrocie do domu przysłała mi sms-a, że ją zgubiła. Wykonałam więc dwie kolejne i dodatkowo jeszcze kwiatka. Tym razem staranniej dobierając zapięcie.

sobota, 28 czerwca 2014

kokardka

Dzień 50 - półmetek
Za tydzień moja chrześniaczka ma urodziny, w związku z czym poprosiłam siostrę o pomoc w wyborze prezentu. Kasia (siostra) jest babcią Alusi (chrześniaczki), więc najlepiej wie co wybrać. Stwierdziła, że Ala zabawek ma za dużo, więc lepiej kupić jakiś ciuszek. Wybrałyśmy tuniczkę i legginsy. Przy okazji, jak to baby zaopatrzyłyśmy też siebie :)

Poszłyśmy do nas, a tam czekał na nas nasz braciszek :) Mieliśmy okazję posiedzieć w większym gronie. Ostatnio rzadko się to zdarza, widujemy się raczej naprzemiennie.

Niestety mam też kilka zgryzot, dla odstresowania wzięłam się za rękodzieło. Stworzyłam kokardkę z filcu, koronki i wstążeczki. Można przypiąć ją do bluzki lub gumki do włosów.

Dziś cudownie ciepło!

piątek, 27 czerwca 2014

Romeo i Julia

Dzień 49
Dziś wreszcie zrobiło się cieplej :) I słonko trochę przyświecało. Od razu lepiej na duszy :) Nawet co niektórych sprowokowało do romantycznych gestów. Jak wracałam do domu usłyszałam melodię graną na akordeonie. Podeszłam bliżej, a tam chłopak stoi pod balkonem i gra zawzięcie. Scena jak z filmu. Współczesny Romeo przygrywał melodię dla swojej Julii :D

Nie raz pisałam, że jestem sentymentalna i przechowuję różne rupiecie, które wbrew pozorom mogą okazać się czasem przydatne. Dziś w poszukiwaniu pewnych zapisków, wyciągnęłam stare kalendarzyki. Zabawnie było poczytać, niektóre z notatek :P

A poza tym dzień bez dodatkowych wrażeń. 


czwartek, 26 czerwca 2014

twórczo

Dzień 48
Koniec czerwca, a poranki takie jakieś chłodne. Jestem zmarzlakiem, więc muszę rano nakładać na siebie kurtkę. Ja chcę lata, ciepłego i słonecznego!

Wracając z pracy wstąpiłam do pasmanterii. Uwielbiam takie sklepy, mogłabym tam siedzieć godzinami. Strasznie podobają mi się te wszystkie tasiemki, guziczki, cekiny, naszywki, itd, itp. Niestety kupiłam tylko filc i fioletową wstążeczkę. W ramach dodawania fioletowych akcentów do pokoju zawiązałam ją dookoła doniczki i wazonu. Z filcu jeszcze nie wiem do końca co zrobię, ale nie mogam się oprzeć żeby go nie kupić. Potem znów sięgnęłam po farbę i pomalowałam wetknięte w ziemię serduszko. Zrobiłam fioletowe obramówki i kropeczki. A 'ufioletowione' wcześniej szufladki pociągnęłam lakierem, żeby farba nie odpryskiwała. Dziś więc tak bardziej twórczo :)

środa, 25 czerwca 2014

urlop

Dzień 47
Dziś z szefem ustaliłam termin urlopu. Już za chwileczkę już, za momencik będę mogła się pobyczyć. Dowodem na to, że wypoczynek jest mi potrzebny, świadczy chociażby dzisiejsza sytuacja, kiedy to po powrocie zasnęłam na siedząco. Choć nie lubię spać w dzień, bo uważam to za stratę czasu, wyjątkowo postanowiłam się położyć na chwilę.... i przespałam 4 godziny. Może dzięki temu, jutro wreszcie będę wyspana w pracy ;P

wtorek, 24 czerwca 2014

teatr

Dziś w pracy dodawałam na stronę teksty napisane po niemiecku. Nie przeze
Dzień 46
mnie. Ja nie potrafię, co więcej jestem 'uczulona' na ten język. Żeby mieć pewność, że teksty dodaję w dobre miejsce, najpierw wklejałam je do translatora. Wiadomo co czasem wychodzi z takich tłumaczeń, ale ogólnie można wywnioskować czego dotyczy treść. Były to teksty na stronę jubilera. Jeden z nich dotyczył renowacji biżuterii. Po przetłumaczeniu  wyszło: usuwamy wszystkie zanieczyszczenia z biżuterią. Kolega skwitował, że to się nazywa chyba kradzież :D 
Jacek zrobił dziś smaczną pomidorową. Zjadłam z dokładką.
A potem było szykowanie się do wyjścia, na długo wyczekiwaną sztukę "Zwariowany komisariat". Oczywiście okazało się, że nie ma co na siebie włożyć ;P W końcu coś się znalazło i wyruszyliśmy. Uśmieliśmy się oboje. Sztuka pełna humoru z fajną obsadą: Viola Arlak, Andrzej Beya-Zaborski, Piotr Pręgowski, Michał Milowicz i Sylwester Maciejewski. Frekwencja spora, niewiele miejsc było pustych. Przy wyjściu dostaliśmy ulotkę na sztukę, o wiele mówiącym tytule: "ZUS czyli Zalotny Uśmiech Słonia". Będą grać w październiku. Trzeba zbierać kasę ;)
p.s. na fotce już po powrocie, bilety przerwane ;P

poniedziałek, 23 czerwca 2014

kotek

Dzień 45
Poniedziałek. Po długim weekendzie. eh. Nie chciało się iść do pracy, ale jak już się poszło, to nawet nie było tak źle. Poprzestałam na jednej kawie. I nie zasypiałam nad klawiaturą. Przyszedł kotek szefa i wlazł mi na biurko. Zwalił telefon, o mało nie przewrócił szklanki i chciał porozrzucać papiery, ale złapałam w ostatniej chwili. 

Dziś po powrocie kontynuowałam malowanie szufladek na szpargały. Jeszcze chyba maznę lakierem, żeby farba nie odchodziła. 

Siostrzyczka powiesiła firanki u mnie w pokoju. Te, które podobały mi się w chwili zakupu, a po powrocie do domu przestały. Na oknie wyglądają lepiej niż sądziłam, choć nadal uważam, że są trochę zbyt falbaniaste. Fioletowe akcenty przemawiają na ich korzyść. 

Siostrzenica ma sobowtóra.

Kolega przysłał fotki ze spotkania iponkami.

niedziela, 22 czerwca 2014

malowanie

Dzień 44
Nosiłam się z zamiarem, żeby pojechać do szpitala ale nie dałam rady. Byłam trochę 'nieruchawa' i musiałam się wspomóc prochami przeciwbólowymi ;p Mają opóźnione działanie, więc musiałam nieco poczekać na efekt.

Siedząc w chałupie na... czterech literach, zrobiłam użytek z zakupionej wczoraj farby. Najpierw namalowałam fioletową otoczkę wokół zegara ściennego, a potem przemalowałam drewnianego aniołka, którego dostałam w podziękowaniu za wolontariat w TPG. W oryginale miał niebieską szatkę ze złotymi maziajami ;) Teraz ma fioletową. Uznałam, że czegoś mu brak, więc go trochę pobrokaciłam. Nie tylko jego zresztą ;P No cóż praca twórcza wymaga poświęceń ;) Jestem w trakcie przemalowywania plastikowych szufladek na biurku. Jak na razie wyglądają w porządku. 

Smutno mi, że długi weekend dobiega końca...

sobota, 21 czerwca 2014

fioletowy akryl

Dzień 43
Prawdę mówiąc zasypiam nad klawiaturą... Po 12 pojechaliśmy z Jackiem odwiedzić koleżankę w szpitalu. Jest już po operacji i czuje się dobrze :) Wiadomo, jest obolała i unieruchomiona, ale dzielnie wszystko znosi :)

Po drodze weszliśmy do sklepu dla plastyków i kupiłam sobie farbę akrylową w pięknym fioletowym kolorze (choć na fotce widać niebieski). To tak odnośnie tych zmian w pokoju, o których pisałam w poprzedniej notce. Zamierzam przemalować aniołka wiszącego na ścianie i obwódkę wokół zegara. A może i coś jeszcze...
Potem pojechaliśmy do CH Galaxy, na spotkanie z iponkami, tj. osobami poznanymi dzięki internetowemu  portalowi osób niepełnosprawnych. Kilka razy  do roku organizowane są zloty ogólnopolskie w różnych częściach naszego pięknego kraju. Czasami organizujemy spotkania lokalne, na które tak na prawdę też przybywają osoby z różnych stron. Pogoda niestety nam nie dopisała, ale i tak zrobiliśmy sobie spacer na Wały Chrobrego.

kokardka

Dzień 42
Jakiś czas temu dostałam od Jacka kwiatka. W fioletowym kolorze. Stał się dla mnie inspiracją do uatrakcyjnienia wnętrza. Będę stopniowo wprowadzać fioletowe dodatki do pokoju. Dziś kupiliśmy fioletowy bieżnik na ławę i firanki z fioletowymi akcentami. Drugi zakup po powrocie do domu przestał mi się podobać :( Macie tak czasem?  Może uda się zwrócić...

Po powrocie z zakupów wzięłam się za  porządki.  Potem dla relaksu zrobiłam broszkę w kształcie kokardki. I Sprezentowałam Kindze, która lubi wszelkiego rodzaju kokardki :)

czwartek, 19 czerwca 2014

jabłko

Dzień 41
Dziś dzień świąteczny, więc lenistwo wskazane. Poszliśmy do kościoła, a potem relaks. Obejrzeliśmy z mamusią dwa filmy: "Chce się żyć" i "Blow". Oba świetne, przy drugim się zryczałam jak głupia, choć oglądałam nie pierwszy raz. Film na faktach, z moim ulubionym aktorem :) Johny Deep, gra tylko w dobrych filmach ;)

Potem graliśmy w remika. Przez tydzień nie wzięliśmy kart do ręki, więc czas był czas najwyższy, żeby 'poremikować'. Niestety nie mam się czym chwalić. Jacek mnie ograł :( Wynik 8:1

Wieczorkiem on oglądał mecz, a ja trochę pomazałam. Na co dzień nie mam czasu, więc postanowiłam ten czas wykorzystać. Późna pora, to nie brałam się za nic konkretnego. Ot tak, żeby nie wyjść z wprawy narysowałam jabłko ;)

środa, 18 czerwca 2014

imieniny

Dzień 40
Dziś kolejny nużący dzień w pracy. Powieki były nieznośnie ciężkie i trudno było zapanować nad sennością. Po dwóch kawkach zrobiło się lepiej :)

Odebrałam kilka telefonów z życzeniami imieninowymi. A od bliskich dostałam tak lubiane przeze mnie słodycze. Jak śpiewa Golec uOrkiestra: "Gdy widzę słodycze to kwiczę, a oczy mi świecą jak znicze" :) A do kompletu zamiast kwiatków kartki. Jak już wcześniej pisałam, to taka nasza rodzinna tradycja, że obdarowujemy się kartkami. Śliczne są...
Koleżanka miała mieć dziś operację. Zawieźli ją na salę operacyjną, dali znieczulenie w kręgosłup i stwierdzili, że.... mają źle wysterylizowane narzędzia. I odwieźli ją na salę bez operacji. Masakra!

wtorek, 17 czerwca 2014

powrót do przeszłości

Dzień 39
Po pracy pojechałam do szpitala odwiedzić koleżankę, która jutro ma mieć wymieniane bioderko. W szpitalu, w którym i ja leżałam kilkakrotnie, jakieś 10 lat temu. Wtedy pracował tam pielęgniarz Rafał, który opowiadał kawały pacjentom. Okazuje się, że nadal tam pracuje i żartuje :) O dziwo, pomimo, że upłynęło już tyle czasu pamiętał moją skromną osobę. Także imię i nazwisko. Nawet wspomniał, że mam jutro imieniny, o których ja sama zapomniałam ;) Szok! Fakt, że jak pojawiałam się na oddziale, to mówił "znowu" :) ale mimo to, jest to zadziwiające, w końcu tyle pacjentów przewija się przez oddział. Sztuczne bioderka, sztuczne kolanka i śrubki w palcach, działają w porządku. Co prawda kolanka nie zginają się tak jak bym chciała, ale jest dobrze. Koleżanka też nastawiona pozytywnie :)
A w skrzynce czekała na mnie kartka imieninowa z życzeniami od koleżanki. Cudna! i życzenia miłe :)

poniedziałek, 16 czerwca 2014

tortilla

Dzień 38
Po weekendowych wrażenia trudno było wrócić do pracy. Przez cały dzień ziewałam, ziewałam, ziewałam i robiłam swoje oczywiście. Kontynuowałam pisanie o agroturystyce w górach i tęskno mi za wyjazdem dokądkolwiek. Miałam taki etap w życiu, że często podróżowałam. Teraz musiałam przystopować z wojażami. A szkoda...

Jacek zrobił dziś na obiad pyszniastą tortillę. Smakowała nam wszystkim. Na dodatek byłam strasznie głodna i zjadłam w mgnieniu oka. Jak ja się cieszę, że Jacek lubi gotować i co ważne potrafi. Lubi eksperymentować i robi to ze smacznym skutkiem ;P Ja natomiast nie potrafię, nie lubię i nie chcę ;P Odpowiada mi nasz podział ról :)

p.s. to mój dwusetny wpis :)