środa, 7 lutego 2007

inwazja zapalniczek ;) (c.Ela)

Wczoraj wchodzę do pokoju, patrzę, a moja mama robi sobie porządek w torebce. Całą zawartość rozłożyła na ławie, w celu posegregowania. Wspomnę jeszcze, że moja droga rodzicielka jest nałogową palaczką ;/  i toczę z nią o to wojnę. Wiecie co ujrzałam na ławie???..........Zapalniczki!!! Niby nic dziwnego skoro pali,  ale żeby nosić…………8 sztuk w torebce?!?!. Matko kochana jak to zobaczyłam, to mimo, iż drażni mnie bardzo to jej palenie, to zaczęłam się strasznie śmiać :D
Jednak to jeszcze nic, dziś okazało się, że w szufladzie mieliśmy...... pół reklamówki zapalniczek.......... Uwierzycie?? Żeby ktoś z domowników był kolekcjonerem, to jeszcze rozumiem, ale nie, nikt z nas nie jest zbieraczem zapalniczek.

A teraz zmiana tematu. Przed świętami przeglądałam sobie taką babska, kolorową gazetkę. Patrzę w róg strony, a tam konkurs esemesowy. Do wygrania były gry dla dzieci, a pośród nich jakieś „Wróżki”.  Pomyślałam sobie, że Werci by się spodobały, więc wzięłam telefon i wysłałam sms-a z odpowiedzią na „bardzo trudne” pytanie, w stylu: Czy gry rozwijają wyobraźnię?? Jeśli uważasz, że tak  wyślij sms o treści TAK….itd.
2 stycznia odebrałam telefon z wiadomością, że wygrałam.  W miniony piątek przyszło awizo, a moja droga mama wyręczyła mnie i poszła z Kingą na pocztę odebrać paczkę. Mogła to zrobić gdyż mamy tak samo na imię :D
Tak w ogóle, to na tym awizo było napisane tylko, że jest do odebrania list polecony i nie było wiadomo o co chodzi. Jak wracały z tej poczty, Kinga wbiegła pierwsza po schodach i stwierdziła, ze ten list to wezwanie na policję 8 / Pierwsze co pomyślałam, że to jednak nie do mnie, bo przecież nie brałam udziału w niczym takim, przez co musiałabym się stawiać na policji. Moja droga mamusia też na pewno nic nie przeskrobała, ale myślałam, że może była świadkiem jakiegoś przestępstwa albo co…. Po chwili weszła mama z paczką i już wszystko było jasne :D Jednak co się nabrałam, to się nabrałam…o naiwności.
A jeśli chodzi o gry, to okazało się, że te „Wróżki” wcale się Werci tak bardzo nie podobają, ale za to przypadła jej do gustu inna gra i oczywiście byłam zatrudniona jako przeciwnik w rozgrywce.
Jedna z gier (przepraszam za ciągłe powtórki tego samego słowa, ale nie umiałam znaleźć synonimu) „Kim ja jestem” polega na odgadywaniu…. kim się jest. Losuje się kartę i nie zaglądając co na niej widnieje, wsuwa się ją w opaskę na głowie. Potem współgraczom zadaje się pytania w stylu: „czy jestem z drewna?”, „czy jestem duża?”, „czy jestem zwierzątkiem?” itp. i zbierając te informacje, można w końcu wywnioskować co widniej na obrazku.
Weronisia, nasza chudzinka, której wbrew pozorom apetyt baaardzo dopisuje, prawie zawsze zaczyna tak:
„czy ja jestem do jedzenia?”, „czy można mnie zjeść?” itp., a kiedy jest zwierzątkiem to pyta: "czy jestem zwierzątkiem, które się zjada?" :D :D

No to tyle na dzisiaj....... 
 

(SzŁoDzIkI)

niedziela, 28 stycznia 2007

Przedsiębiorczość po angielsku ;D (c.Ela)

Ostatnio dużo czasu poświęciłam rysowaniu.
Teraz przytoczę dialog jaki został przeprowadzony poniekąd na ten temat. :) 
Uczestnicy dialogu:
Weronika (W), Anka - moja siostra, a Werki mama (A) i ja (J)
 
W
: Ciocia, a ty te rysunki możesz sprzedać, wtedy miałybyśmy pieniądze. :D
A: Jakie „miałybyśmy”, przecież to cioci rysunki więc to byłyby cioci pieniądze. ;)
W: No ale ciocia by się podzieliła. :D :D  

Po krótkim namyśle dodała:
W: No ale gdybym to ja sprzedała to wtedy byłyby moje. :)
J: Nie ma sprawy zrobię Ci rysunki, a Ty pójdziesz sprzedać i wtedy wszystkie pieniądze będą Twoje. :D
Weronika zwątpiła i po jakimś czasie dodała:
W: No ale ja przecież jestem jeszcze za mała. :) 

W pierwszej klasie Weronika zaczęła uczyć się języka angielskiego. Oczywiście bardzo się cieszy kiedy nauczy się czegoś nowego. Parę dni temu mówi do mnie:
W: Ciocia zaśpiewać ci piosenkę po angielsku??
J: Nooo zaśpiewaj.
W: Ale którą, dłuższą czy krótszą??
J: Może być ta dłuższa.
W: Dobra! :D
Śpiewa… 

W: A teraz tą krótszą dobra?? :D
J: Dobra

Śpiewa…

Kiedy skończyła stwierdziła:
W: Ta jest długa, a tamta jest jeszcze krótsza. :D [?]

Innym razem rzucając z Kinga balonem krzyczy do niej:
W: Kinga, podaj mi RED balonik!! :D
No proszę jak dzieci szybko uczą się języków obcych. :D :D :D 

(c. Ela)

wtorek, 16 stycznia 2007

nowy adres =]

No heYo =***
Wiem, że ciocia wczoraj pisała i w ogóle..ale ja
mam dosyć ważny komunikat...
Nie wiem, czy wiecie w każdym razie ja oddzielnie
też prowadzę swojego bloga...Może to dla Was
nie istotne, ale zmieniłam adres...teraz jest taki:
www.mooj-sweet-diary.blog.onet.pl
Nom, to na tyle u mnie nic ciekawego się nie dzieje..
Papa =**  

(SzŁoDzIkI)

poniedziałek, 15 stycznia 2007

COŚ ;D (c.Ela)

Coś sobie przypomniałam, dlatego piszę…
W Sylwestra już po północy, kiedy Weronika trzymała w rączce sztucznego ognia, mój szwagier  stwierdził tak:
- a ja sobie 4 zapalę!! ( sztuczne ognie oczywiście) :D
Gdy się wypaliły spojrzał na nie i zdziwił się:
- ooo, mam 3, a gdzie jest czwarty??
Okazało się, że ten czwarty leży sobie na podłodze, na  której to leży wykładzina z… wypaloną dziurą.
No cóż mamy pamiątkę po sylwestrowej zabawie. :D :D :D

Teraz zdarzenie z zeszłej niedzieli…Nie jest łatwo to opisać ale się postaram…
Przed 9 rano obudził mnie śmiech mojej siostry. Jak wstałam, to zaczęła opowiadać, że ubaw ma już od 7, kiedy to jakaś kobieta, idąc sobie, spostrzegła coś na chodniku i zaczęła to COŚ zbierać, przy czym gromadzenie tego CZEGOŚ zajęło jej jakieś 15 minut.  Później, następny przechodzień też zaczął owo tajemnicze COŚ podnosić, potem następny i następny. Miałam okazję zobaczyć to ciekawe zjawisko, bo o 9 dalej zjawiali się zbieracze. Zaczęliśmy zastanawiać co też to może być [?] i czy przypadkiem to COŚ się nie mnoży, no bo w końcu ile można zbierać… [?]
Mieszkamy na 3 piętrze i w związku z tym nie było widać co to jest, ale też nie chciało się nikomu z 3 piętra schodzić. Dopiero jak Kinga wstała i zaczęliśmy jej opowiadać, że mamy fajne przedstawienie za oknem to zdecydowała się zejść. Okazało się, że są tam rozsypane monety wszelkiego rodzaju, pochodzenia  i czasu wydania. Jak się można spodziewać ich jakość nie była najlepsza…Nie mam pojęcia skąd się tam tyle tego wzięło…[?]
Uff, jakoś sobie poradziłam.
Nie mam talentu pisarskiego więc nie wiem czy będzie to dla was zabawne, ale wierzcie, że oglądając coś takiego można się nieźle ubawić.

Jeszcze o czymś miałam napisać, ale to już następnym razem, bo znów nie pamiętam co to miało być. :D :D :D
  

(SzŁoDzIkI)

czwartek, 4 stycznia 2007

palec (c.Ela)

Przepraszam za dłuuugi brak notki (mojego autorstwa ;)) na blogu.

Opiszę Wam jak moja mama lubi robić sobie…krzywdę. Przygotowując potrawy świąteczne zacięła się w palec…trudno zdarza się, ale to co zrobiła potem…
W naszym domku są niestety osoby palące i w związku z tym zawsze jest zapalona świeczka (podobno pochłania dym papierosowy). Moja kochana mamusia z zaklejonym paluszkiem, zaczęła formować wosk, gdyż zaczął skapywać ze świeczki i wtedy... zapalił się plaster na mamusinym palcu. Nie widziałam tegoż momentu, usłyszałam tylko jak moja droga rodzicielka wybuchnęła śmiechem :D  Zaczęliśmy z tatą pytać : | [?] z czego się śmieje, na co odpowiedziała, że z własnej głupoty :D W momencie kiedy pokazała mi okopcony, czarny, postrzępiony plaster na palcu nie mogłam się powstrzymać i też  zaczęłam się śmiać. Potem było mi  z tego powodu głupio : (, bo okazało się, że dość mocno sobie ten palec przypiekła, no ale w końcu nie ja zaczęłam z tym śmiechem.

Weronika ostatnio jakoś nie mówi nic śmiesznego to i nie mam specjalnie o czym pisać.

Tak naprawdę to działo się to i tamto, ale nie ma sensu opisywanie tego teraz, po takim czasie, zresztą jeśli przypomnę sobie coś wartego opisania, to umieszczę to na blogu, a na przyszłość postaram się być bardziej systematyczna. 

(SzŁoDzIkI)

czwartek, 21 grudnia 2006

=//////////////////////// (Kinga)

 =////////////////////////////

Nie ma notek, DopÓki CiocIa..Sie odFoChA=///////////////////////////////////////////////////////////////

(SzŁoDzIkI)

środa, 6 grudnia 2006

ŁoJ! TRosZq sie nazbierało =P (Kinga)

6.12.2006r.

SiemkS =)

Okay...Nie wiem od czego zacząć. Wiem!
Najlepiej to chyba będzie od początku. Moja mama a c.Eli
siostra wróciła dzisiaj ze szpitala =( Była chyba 3 dni..teraz nie pamiętam dokładnie. Miała operacje na ŻyLaKi =D Nom...
Dzisiaj jest środa, a ja nienwidze tego dnia, bo mam na 7.10
do sQl i wogóle są najgorsze lekcje. No słuchajcie...Fizyka,Chemia, Geografia, MatMa i angielski =/
W ogóle opowiem Wam co się dzisiaj działo w sQl. No tak...
PieRwSzy był w-f. Graliśmy w siatkówkę i w ogóle pani mnie pochwaliła.
Nom..NaWeT się zapisałam na siatkówke z Domi$ i MoNiĄ
<dwie najlepshe przyjaciółki pod słońcem> tyle tylko, ze się te zajęcia zaczynają o 17.40 No, ale niech będzie.
Z fizyki za sprawdzian dostałam 3+ =/ Potem miałam angielski, to pisaliśmy sprawdzian.
Oczywiście nic nie umie.:/
No ale pani powiedział, że będzie można poprawić,no to spooko ;)
Potem była chemia to była kartkówka=/ =( i babka mnie zapytała z pierwiastków.
I dostałam 5 =P Potem była geografia to nie było nic specjalnego... Potem
PoLsKo <jupi> Lubie polski. Pani jest też taka fAjNa. I mnie dzisiaj
pochwaliła, no ale nie będę już się rozpisywać =***
No a moją ostatnio i "ULUBIONĄ" lekcją była oczywiście
~~MaTeMaTyKa~~ =/=/=/=/=/=/=/=/=/
Dostałam 3...Czaicie? Brakowało mi jednego, małego i słodkiego punkcika do 4 !!!!!!!!!!!!
Ehh...Sie zdenerwowałam. HyYyYy...A wiecie, co wczoraj było w MagdzieM.? ;)
Aż się wKu...Rzyłam =P No..Kto oglądał ten wie, a kto nie oglądał to stracił i ja mu teraz tego nie powiem =P=P Dobra..TRoszQ się tego nazbierało =P=P

A na koniec poZdRo dla KiLku koFFanych ŁosÓbEk =]
~DoOoOMi$ =***
~MoOnIa =***
~AGaTy =*
~MaJcI =]
~NiNu$i =)
A teraz chłopacy...
~BarTeK <KOKOT>
~DaNiEl <DyLu>
~Mateusz <Królik>
...No i wogóle dla 1D =*********** 

(SzŁoDzIkI)

czwartek, 30 listopada 2006

instrukcja (c.Ela)

Jak już wspomniałam w poprzedniej notce znalazłam w swoich szpargałkach instrukcję Weroniki, dotyczącą zrobienia sanek. Czasami jak Weronisia powie coś śmiesznego, to zapisuję to sobie, ażeby móc to potem opowiedzieć reszcie familii, bo niestety pamięć ma bywa zawodna :/ Później zwykle owe zapisane karteczki gdzieś mi się zawieruszają, ale ta ocalała.

Przytaczam słowa Werki, tak jak zostały przez nią powiedziane. Dodam jeszcze, że to działo się jakiś czas temu, teraz Weronika jak przystało na siedmiolatkę mówi bardziej poprawną polszczyzną :D
INSTRUKCJA

Przygotować sznurek i kilka desek.. Przystukać młotkiem do łyżwów. Wziąć patyk, przyczepić do sznurka, deski przyczepić do łyżwów, patyk ze sznurkiem przyczepić do desek i są SANKI.

Po tym jaki mi to podyktowała, stwierdziła tak: „ Chyba zostanę naukowcem, bo wiem jak się robi sanki”. :D

Udało mi się znaleźć jeszcze jeden zapisek, z tym, że muszę najpierw napisać parę słów wstępu. Lubimy się czasami z Kingą powygłupiać. Któregoś dnia (to też działo się jakiś czas temu) śpiewałyśmy sobie piosenki. Przy jednej z nich trzeba było „pociągnąć” melodię (nie wiem czy to dobre określenie, ale mam nadzieję, że wiadomo o co chodzi). Mierzyłyśmy przy okazji wydolność naszych płuc, sprawdzając która z nas dłużej „pociągnie” . Podczas tych naszych zawodzeń podeszła do nas Weronika i pyta:

- Co wy robicie?
- Śpiewamy dołączysz do nas? – spytałam
- Zaśpiewaj „uuuuuuuu” bez brania powietrza - mówi Kinga
A Weronika na to:
- nie mogę bez brania powietrza, bo nie będę już żyć i co taka młoda i już mnie nie ma????:D :D :D

Nic dodać nic ująć.

P.S. Pochwalę się jeszcze, że od jakiegoś czasu ćwiczymy z Kingą brzuszki. Trzymajcie kciuki abyśmy wytrwały jak najdłużej :D

(SzŁoDzIkI)

poniedziałek, 20 listopada 2006

jakie to proste (c.Ela)

Wczoraj dziewczyny tj. Kinga i moja siostra skończyły słuchać „Krzyżaków”, ja będę dzisiaj doczytywać zakończenie, bo kiedy one słuchały końcówkę, ja wybyłam do kina.

Wczoraj Kinga opowiedziała mi rozmowę jaką przeprowadziła z Weroniką:
- Werka co chciałabyś dostać od Mikołaja?
- Słodycze, ubranka dla Kena i kurtkę.
- Kurtkę?
- No tak, bo mama mówiła, że jak tata przyjedzie, to kupią mi kurtkę na zimę, no to po co mają wydawać pieniądze, jak Mikołaj może mi przynieść :D :D :D

Słodkie to i urocze nieprawdaż??? I jak to mówią, genialne w swej prostocie :D

17 listopada minął roczek odkąd mieszka z nami Duduś. Z tej okazji zostało mu odśpiewane „100 lat”, albowiem bardzo miły z niego domownik, mimo, że ostatnio coś mu się pomieszało w główce i zaczął obskubywać dziubkiem styropianową listwę przyczepioną do sufitu…:/ :)

Niedawno robiłam porządki w swoich szufladach, ze szpargałkami i trafił mi w ręce pamiętnik, który pisałam już jakiś czas temu :) Oczywiście nie mogłam go tak po prostu odłożyć i zaczęłam czytać. Okazało się, że dobrze zrobiłam, bo nieźle sobie poprawiłam tym humor, co więcej, w pewnym momencie dostałam ataku śmiechu :D :D Cudnie jest poczytać takie stare zapiski….

Przy okazji tych porządków znalazłam też instrukcję, o tym jak się robi sanki…instrukcję podyktowaną przez Weronikę, ale o tym następnym razem…

(SzŁoDzIkI)

niedziela, 19 listopada 2006

~~KINGA~~

hEEyO!!!
Pisze notkę, bo mi się nuudzi..

Właśnie przed jakimiś 15 minutami skończyłam czytać "Krzyżaków"...Na początku myślałam, że to taka strasznie nudna i w ogóle beznadziejna książka...
A tu proszę...SUUUPER!!!!!!!!!!!!!!
MówięWam..Jest zajebongo i serdecznie polecaM!!
Zgadnijcie gdzie jutro idę...?!
aAaA!!!!!!
CITY DENTYSTA!!!
Już się bojęę...
TRzymajcie za mnie kciuki, bo straaasznie się boję =P
PaPaPa
~~KINGA~~

(SzŁoDzIkI)

poniedziałek, 6 listopada 2006

Nie tylko o Dudusiu...(c.Ela)

Oj niestety trochę zaniedbałam bloga i przepraszam za to wszystkich czytelników. Obawiam się, ze w związku z tym niniejsza notka może być nieco przydługa <diabełek>

W ostatniej notce obiecałam, że napiszę co nieco o Dudusiu. …Hmm… no jest śliczny, zielono – żółty. Słodko śpiewa i wchodzi nam na głowy. Lubi się kiwać w takt muzyki i dziobać nas po nosach i w ogóle jest kochaniutki :D

Dnia 1 listopada zawsze chodzimy całą rodzinką na cmentarz. W tym roku też zamierzaliśmy tak zrobić, no z małym wyjątkiem. Mój tata chodzi zawsze dwa razy, najpierw przed południem, żeby już wcześniej paliły się znicze, a później z resztą familii. W tym roku ten drugi raz nie poszedł bo był zmęczony… Wyszykowałyśmy się ( ja, moja mama, moja siostra, Kinga i Werka) i mimo deszczu, nasza dzielna piątka wyruszyła na cmentarz :] Przy cmentarzu miałyśmy się spotkać jeszcze z resztą rodzinki. Pogoda była koszmarna padał deszcz, śnieg i okrutnie wiało. Niestety cel naszej wędrówki nie został osiągnięty, bo udało nam się dotrzeć zaledwie na przystanek autobusowy. Już na tym etapie naszej drogi byłyśmy całe przemoczone :/ Nie pamiętam żebym kiedykolwiek aż tak zmokła. Zawiadomiłyśmy resztę rodziny, że wyprawa odwołana i zawróciłyśmy do domku. Wyglądałyśmy jak zmokłe kury. Żałowałam, że nie było akurat kliszy w aparacie, bo to był naprawdę komiczny widok i byłoby bardzo fajne zdjęcie :D

Na cmentarz poszłam dnia następnego[*][*][*]

Teraz inny wątek.

Nie wiem, a raczej nie pamiętam czy wspominałam tu na blogu, że Kinga nie lubi czytać książek. Mniejsza z tym czy wspominałam, w każdym razie nie lubi, mimo, że bardzo, bardzo staram się w niej chęć do czytania rozbudzić. W związku z tym, ja czytuję jej lektury na głos. Po pierwsze dlatego, że bardzo lubię czytać głośno, po drugie dlatego, że w szkole wielu lektur sama nie przeczytałam i teraz nadrabiam zaległości, a po trzecie…nie pamiętam co miało być po trzecie, ale wiem, że jeszcze coś miałam na myśli, jak sobie przypomnę to dopiszę.

Teraz Kinga ma przerabiać „Krzyżaków” Henryka Sienkiewicza. Przeczytałyśmy chyba ze dwa rozdziały i mój brat przyniósł płytkę. Teraz nie muszę nadwerężać głosu tylko siadamy sobie i słuchamy. Jednego dnia usadowiłyśmy się wygodnie na kanapie, przykryłyśmy kocem i zaczęłam czytać (akurat nie mogłyśmy słuchać z płytki, bo rozdział miał być czytany od środka i coś nie chciało się ustawić). Tak więc czytam, czytam, czytam, patrzę na Kingę a ona sobie śpi :D :D Zaczęłyśmy to z siostrą komentować, podśmiewając się z niej trochę i wtedy Kinga się przebudziła. Na nasze komentarze stwierdziła, że wcale nie spała. Dopiero kiedy dotarło do niej, że śmiejemy się już dłuższą chwilę, musiała przyznać, że jednak przysnęła :D Teraz jednak twierdzi, że to całkiem fajna lektura i więcej nie przysypia.

No to chyba tyle na dzisiaj....

P.S. Nie przypomniało mi się niestety co miało być po trzecie :( ale jestem pewna, że coś miało być...

(SzŁoDzIkI)

wtorek, 31 października 2006

=] (KINGA)

31.10.2006r.

hEy =*
No proszę..KiLKa dni nie pisałyśmy notek, a tu takie fajNe KoMeNty..W każdym bĄdź razie..Notka wedle
życzenia=] Właściwie, to u mnie nic ciekawego.
Dzisiaj jest ostatni dzień października i jest HaLLowEEn. Być może idem dzisiaj z Wercią Połazić po okolicy...
A jutro 1 LiStOpAdA:O Ja nie chce nic mówić,ale mama mi dzisiaj już kupiła rękawiczki..Jest coraz zimniej!!
Ja nie chcee!!!!
OkeY cio tam jeszcze...? Właściwie to nic:p
Wieeelka LiPa w szkole..Nauczyciele są po prostu niedorozwinięci umysłowo..Tyle o nich można powiedzieć..Jest tylko pani Od W-f W porzo baBkA:*
Niop to ja ŁuCiEkAm...

(SzŁoDzIkI)

wtorek, 17 października 2006

spotkanie (c.Ela)

W sobotę byłam na spotkanku osób niepełnosprawnych. Sama też jestem niepełnosprawna. Co prawda nie jeżdżę na wózku, ale są różne rodzaje niepełnosprawności, nie będę się wdawać w szczegóły. Nie pisałam o tym wcześniej na blogu, bo nie wiedziałam takiej potrzeby, teraz napomykam o swym kalectwie(nie lubię tego słowa :/ ale pani od polskiego zawsze przestrzegała, przed ciągłym używaniem jednego wyrazu), bo chcę napisać co nieco o tym spotkanku.

Miałam okazję poznać na nim pewną panią, która maluje obrazy nogą :D Bardzo ładnie jej to wychodzi. Po wizycie w jej domku i obejrzeniu prac, nabrałam ochoty żeby spróbować. Oczywiście nie nogą, bo wyszłyby z tego bohomazy, chodzi mi o samo malowanie, malowanie farbami olejnymi na płótnie. Do tej pory tylko rysowałam (no malowałam też, plakatówkami, bądź akwarelami bo bloku rysunkowym ;) jednak to zupełnie co innego), ołówkiem, kredkami „bambino”, k. pastelowymi i pastelami olejnymi :) Ciekawam czy się kiedyś odważę na olejne…[?]

Na spotkanku tym, zostałam też podrapana przez kotka tejże pani :/ Siedział koło mnie i głaskam go. Właścicielka stwierdziła, ze chyba mnie polubił i w tej chwili Księżniczka (tak się nazywa kotek..hmm kotka ;] ) przeraźliwie zamiauczała i podrapała mnie po ręce…chyba jednak wolę pieski i …papużki faliste. A tak w ogóle co za niedopatrzenie z naszej strony, że nic nie napisałyśmy o naszej papużce Dudusiu…ale o tym następnym razem, bo nie chce mi się więcej pisać, a zresztą kto by to czytał……. :D ;)
 
(c. Ela)

środa, 11 października 2006

TEMAT:P Oczywiście KINGA pisze notke:P:P:P

No HeJ:*
Sorrcia, że dawno nie pisałam:*
Na swoim blogu napisałam dość krótką notke o treści...
NUDY, NUDY, NUDY...
Więc tutaj postaram się napisać troszQ dłużej...
W szkole mam same trójki i jak tak jeszcze trochę będzie to zapadne w depresje trójkową =/=/
Jak chcecie to się śmiejcie..ale to naprawdę jest straszne.
W porównaniu do tego co było w 6 podstawówce...
Tam jakby nie patrzeć miałam ze wszystkiego 5!
Nom...nie pizmy o tym, bo się rozpłaczę...;(;(
W domQ u NAS nic ciekawego. Ostatnio nie fazowałyśmy..:(:(
O LOL i mamy fajną lekturę, ale czytam sama wyjątkowo,
bo chceM:P Kilka dni temu dostałam jedynkę i to z RELIGIi:/:/:/
Nom i miałam ją poprawić...i stwierdziłam, że sama się uczyć nie będę i zaciągnęłam ciocie ze sobą do łazienki i jej powiedziałam, żeby się ze mną uczyła. A, że mam koFFFFFFaną ciocie, to się zgodziła:P:P
Nom zaczęłyśmy i nie szło nam za dobrze=///
Ja coś tam czytam na głos..czytam i potem mówię z ciocią.
Potem mówię do cioci, żeby powiedziała SAMA, a ona mi na to, że już nie pamięta<lol2> Myślałam, że pęknę ze śmiechu...
Nom..to jedyny dzień ostatni, z którym w ogóle się pośmiałyśmy:/
Ciągle ciężko pracuje, uczę się i nie mam czasu na ani chwili wytchnienia...
<lol2> Nie no żartuje nie jest aż tak źle...:D

Po prostu miałam WENe i musiałam to wyrazić.
Mam straszliwie nawiedzoną panią dyrektor...
Na lekcjach WOS-u zamiast normalnie z nią rozmawiać o normalnych sprawach o jakich powinno się rozmawiać na lekcjach Wodu, to my się jednoczymy, łapiemy na ręce, robimy jakieś głupie miny i machamy ramionami. Jakby się tak zastanowić, to ona się zachowuje jakby była z jakiejś nie wiadomo jakiej SEKTY:D
Nie no żartuje..
CHOCIAŻ...
Nie no co wy...
Choć mogę się mylić...
<lol2> :D:D
Wiem, że jestem koFFana i fokUle suuper.
PS. Tak dla inteligentnych inaczej, to to "FOKULE"
Jest napisane tak specjalnie:*
Po prostu o Was dbam i nie chcę, żebyście
myśleli, że ja jestem jakimś takim dziwadłem, które nie umie pisać
słowa W OGÓLE...
Wiem, że pishem już trochę bez sensu, ale miała być dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuga notka
i taka właśnie będzie..Na twoje życzenie ciociuniu:*
Bardzo możliwe, że będą gdzieś tam u góry błędy, dlatego od razu BŁAGAM O PRZEBACZENIEEEEE.................
Niop to ja chyba kończę nie???

..........................................................................

.......................................
............................................
..........................
.......................
....................................................
W właśnie..oglądaliście MAGDĘ M. wczoraj???
O LOL jaka ja jestem wścieeekła:O:O:O:!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Po prostu ACH. I tak i tak wiem, że do niego zaraz podlecą
zrobią te całe elektrowstrząsy czy coś takiego i on przeżyje i wróci do madzi i będą żyli długo i szczęśliwie...No ale mnie poniosło:*:*
PAPAPA


(SzŁoDzIkI)

środa, 4 października 2006

głupawka i scenariusz ;) (c.Ela)

W niedzielę dostałyśmy z Kingą „głupawki”. Jakoś tak dopisywały nam humory i śmiałyśmy się ze wszystkiego :D Kinga gadała do mnie po waleńsku (będą wiedzieli o co chodzi Ci, co oglądali bajkę „Gdzie jest Nemo?”), a ja się z tego zaśmiewałam ;D Później z waleńskiego przerzuciła się na melodyjne mówienie…to znaczy, to co miała mi do powiedzenia wyśpiewywała mi, na melodię jakiegoś skeczu kabaretowego…hmm przyznawać się czy nie [?] …no dobra, mi też się udzieliło i też wyśpiewywałam (wiem, wiem czasami jestem mało poważna :D).

Później Kinga musiała się uczyć na sprawdzian z niemieckiego i uparła się, żebym powtarzała po niej zdania po niemiecku. Ci co mnie znają wiedzą, że to nie jest dobry pomysł…Chyba mam uszkodzoną tę część mózgu, która jest odpowiedzialna za przyswajanie języków obcych…. Gdybyście słyszeli jak powtarzam te zdania, też Wam by się humory poprawiły ;) …. za to mi się popsuł :P ;)

Wczoraj z kolei rozbawiła mnie Weronika. Mówi do mnie:

- pobawimy się w film wojenny?

Nie zdążyłam odpowiedzieć, a ona przedstawiła mi wymyślony przez siebie scenariusz filmowy. Oto on:

Ty kochasz się w facecie, który jest w innej drużynie (miała na myśli wrogą mi armię wojskową ;D), a ja jestem razem z nim w drużynie i ci go podbieram…Ciekawe jak nam ten film wyjdzie, co nie??

Film nam nie wyszedł bo ciocia nie była w stanie zagrać…ze śmiechu :D :D

(SzŁoDzIkI)