Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 lipca 2014

spotkanie

Dzień 82
Niebo zasnuło się ciemnymi chmurami i zaczęła się burza. Choć oczekiwana to dobrze, że trwała krótko, bo zdążyła się skończyć przed wyjściem z pracy :)

Szybki powrót do domu, szybki obiad, szybkie odświeżenie się i przebranie i szybki wypad na spotkanie z koleżankami z liceum ;) Parę dni temu zupełnie spontanicznie napisałam do jednej z nich z pytaniem, czy ma ochotę na kawę w moim towarzystwie. Miała. Potem do drugiej i tym sposobem spotkałyśmy się we trzy dziś na kawie i pogaduszkach :) Doszłam do wniosku, że nie zawsze ludzie się zmieniają z biegiem lat. Jak dla mnie to ta sama Agnieszka i Monika, z którymi chodziłam do klasy :) Jak to na takich spotkaniach bywa, na zakończenie były zapewnienia, że będziemy spotykać się częściej.... zobaczymy :) 

Pierwsza ze wspomnianych mieszka stosunkowo blisko mnie, postanowiłam ją kawałek odprowadzić. Na dworze zrobiło się całkiem przyjemnie. I tak się jakoś złożyło, że zaszłyśmy prawie pod jej dom. W pobliżu jest park, wiec zamiast wracać tą samą drogą, koło ulicy przeszłam sobie okrężną drogą parkiem. W konsekwencji teraz ledwo łażę, ale co tam. Miło było :) Fotka zrobiona podczas powrotu do domu :)

piątek, 11 lipca 2014

złoty napój

Dzień 63
Lenistwa ciąg dalszy...

Dziś nieco więcej połaziliśmy. Zaszliśmy na targ, do przychodni, na pocztę i do marketu. Pomalutku, bez pośpiechu... Pogoda fajna. Słonko nie zbyt nachalne, ciepło, ale nie upalnie....

A wieczorem orzeźwiający złoty napój. Wasze zdrowie!

Jutro wypad do Wrocławia... ale o tym jutro...

czwartek, 10 lipca 2014

poduszka

Dzień 62
Urlop upływa leniwie, czasami aż nadto ;P
Popołudniowy spacerek... Wstąpiliśmy do sklepu i kupiliśmy poduszkę w kwiatki. Może sny na niej będą bardziej kolorowe :)
Kasia, bratanica Jacka upiekła dziś ciasto marchewkowe. Ma talent po wujku. Ogólnie dość sceptycznie podchodziłam do tego wypieku, jakoś marchewki, nijak nie pasowały mi do ciasta. A jednak się pomyliłam, bo ciacho wyszło naprawdę smaczne :D

wtorek, 8 lipca 2014

tęcza

Dzień 60
Wybraliśmy się z Jackiem na targ. Towarzyszyła nam bratanica Jacka Olka. Wyjeżdża dziś nad morze, po raz pierwszy tak daleko sama. Poszliśmy na lody, ale chyba w wyniku stresu rozbolał ją brzuch i dojadaliśmy loda za nią ;) 
Po powrocie pograliśmy z dziewczynami w remika, trzeba przyznać że z Oli zdolna bestia i zdarzyło jej się nas ograć. Kasia (druga z bratanic) nie grywała z nami wcześniej, więc korzystała z naszej pomocy. W międzyczasie zaczęło grzmieć, a nawet lać. Niezbyt długo i efektu specjalnego nie ma. Tzn. na zewnątrz, jak zawieje wietrzyk jest nieco przyjemniej. Mieliśmy to okazję odczuć przy okazji spaceru. Nawet na tle nieba dojrzałam tęczę. Osoby bardziej spostrzegawcze, powinni ujrzeć ją na zdjęciu.

Poczytałam 'Żółte cytrynki', które wypożyczyłam przed wyjazdem. Przyjemna lektura, którą szybko się czyta. Niewiele do końca zostało.

wtorek, 1 lipca 2014

poranny spacer

Dzień 53
Większą część podstawówki spędziłam w sanatorium i właśnie tam miałam bierzmowanie. Dlatego dziś rano wyruszyliśmy z Jackiem do kościoła, w celu uzyskania odpowiedzi na pytanie, czy w księdze jest adnotacja dotycząca tegoż sakramentu. Lepiej się wcześniej upewnić, niż potem w biegu załatwiać formalności.  Szczególnie, że byłaby sposobność do załatwienia sprawy podczas urlopu, jedziemy bowiem w okolicach Cieplic, tj.  miejscowości w której zlokalizowane było sanatorium. Na szczęście wszystko gra, wpis jest na swoim miejscu. Przyjemnie było rano przespacerować się po Jasnych Błoniach. Pusto jeszcze, tylko ptaszki przechadzały się po trawce i skubały jej źdźbła. 

Po powrocie zabrałam się do pracy. Pisałam teksty na temat firmy przewozowej.

czwartek, 6 marca 2014

to i owo

szczecińskie krokusy
Przyjechał Jacek ;) Byliśmy dziś u młodszej z moich starszych sióstr. Obchodziła kolejne 18 urodziny ;) Dostała ode mnie koszulkę z napisem 'uspokój się to ja mam zawsze rację". Treść idealnie oddaje jej charakter, dlatego prezent się spodobał ;)

W minioną niedzielę zrobiliśmy sobie spacer po szczecińskich Jasnych Błoniach. Jest już sporo krokusów. Wiosna coraz bliżej, choć straszą, że zima jeszcze przyjdzie. Ale nawet jeśli tak się stanie to przynajmniej w tej kwestii nie zamierzam martwić się na zapas.

Zaczęłam zmniejszać dawkę sterydów i niestety moje stawy się troszkę buntują, ale wezmę je na przetrzymanie. Może się uda ;)

niedziela, 5 stycznia 2014

na cmentarzu

Dziś rano Jacek wyjechał... smutno, pusto, nijako..
Wczoraj poszliśmy na cmentarz. Odwiedziliśmy tatę i babcię. U babci było sporo do zrobienia. Pogoda niemal wiosenna, więc nie spieszyliśmy się i nadrobiliśmy drogi. Ptaszki śpiewały, wiewiórki ganiały ;) Drogę przebiegł nam nawet lis...:) 
Całe popołudnie siedzieliśmy przy kartach i rozegraliśmy 20 partii. Przez trzy dni nowego roku wygrywałam w remika, wczoraj się nie udało ;) Ostatecznie przegrałam dwoma punkatami.