Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burza. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 sierpnia 2014

burza

Dzień 86
Upalna niedziela. Nawet ja miłośniczka takiej pogody odczuwam zmęczenie. Ale popołudniu przyszła burza. Nie byle jaka! Aż się bałam. Grzmiało, błyskało i potężnie lało. Przez parę godzin, więc jest szansa, że odczujemy to w powietrzu i będzie można trochę odetchnąć. A tak w ogóle to leniwie i filmowo.


środa, 30 lipca 2014

spotkanie

Dzień 82
Niebo zasnuło się ciemnymi chmurami i zaczęła się burza. Choć oczekiwana to dobrze, że trwała krótko, bo zdążyła się skończyć przed wyjściem z pracy :)

Szybki powrót do domu, szybki obiad, szybkie odświeżenie się i przebranie i szybki wypad na spotkanie z koleżankami z liceum ;) Parę dni temu zupełnie spontanicznie napisałam do jednej z nich z pytaniem, czy ma ochotę na kawę w moim towarzystwie. Miała. Potem do drugiej i tym sposobem spotkałyśmy się we trzy dziś na kawie i pogaduszkach :) Doszłam do wniosku, że nie zawsze ludzie się zmieniają z biegiem lat. Jak dla mnie to ta sama Agnieszka i Monika, z którymi chodziłam do klasy :) Jak to na takich spotkaniach bywa, na zakończenie były zapewnienia, że będziemy spotykać się częściej.... zobaczymy :) 

Pierwsza ze wspomnianych mieszka stosunkowo blisko mnie, postanowiłam ją kawałek odprowadzić. Na dworze zrobiło się całkiem przyjemnie. I tak się jakoś złożyło, że zaszłyśmy prawie pod jej dom. W pobliżu jest park, wiec zamiast wracać tą samą drogą, koło ulicy przeszłam sobie okrężną drogą parkiem. W konsekwencji teraz ledwo łażę, ale co tam. Miło było :) Fotka zrobiona podczas powrotu do domu :)

środa, 11 czerwca 2014

bilety

Dzień 33
Pochwalę się... Mamy  bilety na spektakl "Zwariowany komisariat" w teatrze współczesnym w Szczecinie :) Spodziewam się dobrej zabawy. Już nie mogę się doczekać, a sztuka dopiero za dwa tygodnie. 

Rano jak szłam do pracy, to świeciło słonko. Zaczęło się stopniowo chmurzyć, a w końcu lunęło deszczem. Dołączyły grzmoty i błyski. Zastanawiałam się jak wrócę do domu, tak letnio ubrana. Na szczęście zanim skończyłam robotę, to deszcz odpuścił i zmokłam tylko trochę :)

Powoli zaczynam planować urlop...

poniedziałek, 9 czerwca 2014

...

Dzień 31
Dziś praca w domku. Jak zwykle gdy pracuję u siebie to rozpraszam się różnymi rzeczami. W związku z tym zakończona później, wszak swoje trzeba zrobić. Na dodatek jakoś nie szło mi pisanie, choć temat dość przyjemny, bo o agroturystyce w górach. Aż mi się zachciało pojechać. Lubię górski klimat i te cudowne widoki...

Gorąco na tyle, że nie chciało się nigdzie wychodzić, więc rozegraliśmy kilka partyjek remika. Mogę się pochwalić, że tym razem było 8:5 dla mnie :)
 
W nocy była burza. Wyczytałam gdzieś, że trwała 5 godzin. Dawała czadu, aż nasunęłam kołdrę na łeb ze strachu. Bo ja taka raczej bojaźliwa jestem ;)

A! dostałam odpowiedź z teatru. Sztuka się odbędzie :)

czwartek, 5 czerwca 2014

wizyta w kancelarii

Dzień 27
Od rana jakoś kiepsko się czułam. Ból karku i pleców nie chciały odpuścić, na szczęście ktoś wymyślił tabletki przeciwbólowe. Ogólnie staram się ograniczać zażywanie 'prochów', ale czasem jest to niezbędne. Pomogło. 

Koło 13 zaczęło strasznie lać i grzmieć. Ulica zamieniła się w rzeczkę ;) Dobrze, że jak skończyłam pracę, to zrobiło się słonecznie i miło. 

Poszliśmy z Jackiem do kancelarii parafialnej, zaklepać termin ślubu. Dostaliśmy przy okazji wytyczne, co trzeba zrobić i jakie dokumenty przynieść. Od dziś za rok :D

piątek, 23 maja 2014

seans

Dzień 14
Dziś pracowałam w domku, na foteliku przy laptopiku i pisałam o firmie sprzątającej :)  Cały dzień upalnie, a południu rozpętała się burza. Jeszcze parę lat temu panicznie bałam się grzmotów, do momentu aż burza dopadła mnie jak siedziałam na ławce w parku. Przeżyłam i lęk jakoś zmalał ;) Wieczorkiem zrobiliśmy sobie z Jackiem seans filmowy i obejrzeliśmy film z fantastyczną rolą Leonardo DiCaprio "Wilk z Wall Street". Lubię Leosia ;) Ten też mi się podobał, choć przyznam, że jak dla mnie dość mocny.