piątek, 13 kwietnia 2007

gazetka

Weronika chyba się dorwała do czasopism Kingi i za dużo oglądała telewizji, bo postanowiła zrobić swoją własną gazetkę dla młodzieży. Opiszę Wam strona po stronie jak to dzieło wygląda. Na czarno będą moje dopiski wyjaśniające, a teksty Weroniki  napisane na czerwono.

STRONA 1 (tytułowa)

Na górze strony umieszczony jest tytuł „Łał!” Obok umieszczone są dwa obrazki, jeden przedstawia panią pokaźnych rozmiarów i nad nim umieszczony jest napis „PRZED”, na drugim widniej pani, odpowiednio pomniejszona z napisem „PO”.
Poniżej, jak to na okładce, dwie uśmiechnięte dziewczyny, jedna w całości, druga w połowie (bo się nie zmieściła).

STRONA 2- nie zawiera nic

STRONA 3

Rzucił cię chłopak??
Zadzwoń:
323 serce104 serce 505.
A my ci powiemy co masz robić.

Na dole widniej rysunek -> dwie dziewczyny rozmawiające ze sobą przez telefon.
STRONA 4
 
Z boku strony jest podany numer telefonu: 505/401/323.
Na górze strony jest zagadka do rozwiązania:

(w miejsce znaku zapytania, trzeba oczywiści wstawić brakujący obrazek)

Rozwiąż zagadkę i wygraj: marsa, możliwą gejsze
(dla niezorientowanych, gejsza to taki cukierek), dumla ( w tym miejscu, narysowany jest czerwony prostokącik, co ma oznaczać dumla o smaku owocowym) i dumla (tu prostokącik brązowy, można się domyślić co oznacza).
Pod spodem narysowane są 4 wyżej wymienione cukierki.

Poniżej:
Podaj adres.
Damy cukierki pieszo (cokolwiek to znaczy)
KUPON ZNAJDZIESZ NA S.6.

STRONA 5

Schudnij, pomniejsz dzięki metamorfozie!  ZADZWOŃ:
305 serce 610 serce 548

Poniżej jest rysunek z cyklu "PRZED" I "PO".

strona 6

Wpisz chasło Ale odwrotnie.
Tu -> kratki na hasło
Pszekonasz się jakie to chasło.
Obok znajduje się krzyżówka obrazkowa: diagram i rysunki na podstawie ktorych, trzeba odgadnąć wyrazy i wpisać do owego diagramu.
Poniżej znajduje się oczywiście KUPON do zadanka ze strony 4.

STRONA 7


Na górze tej strony widnieje napis:

MINKI NA KOMÓRKĘ.

Poniżej kolekcja 12 minek.

Uff...Koniec.
Napracowałam się chyba bardziej niż ona :D
I jak podoba się??? Profesjonalne...jak na ośmiolatkę :D :D

UWAGA!!!
Podane numery są zmyślone ;)
Przepraszam za błędy, pisałam tak, jak to było w oryginale.
 ***
A teraz jeszcze coś z dzisiaj.

Wstawiłam sobie wodę na herbatę, zagotowała się i gwizdek z czajnika "zawył" głośno. Już cię biorę, nie wrzeszcz tak - rzekłam do czajnika :D a Werka na to: on krzyczy, bo go w pupę parzy :D :D

(c. Ela)

sobota, 7 kwietnia 2007

życzenia świąteczne

Przepraszam bardzo za długie niepisanie notek, ale tak się jakoś złożyło. W tej chwili też nie będę się rozpisywać, bo nie mam za dużo czasu.
Chcę złożyć wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom życzenia świąteczne.
 













Zdrowych, radosnych Świąt Wielkiej Nocy, suto zastawionych stołów, dużo wody w poniedziałek, bogatego zająca i jak najmilszych spotkań w gronie przyjaciół i rodziny życzy...c.Ela

piątek, 16 marca 2007

Noteczka pożegnalna... [Kinga]

Siemaneczko :*:)

Mam dla Wszystkich wiadomość specjalną;]
Odchodzę, i ten blog będzie tylko c.Eli;]
No więc...to koniec notki...
Koniec Wszystkiego..
No..To papa:*:*
a Raczej ŻEGNAJCIE KOCHANI:*:*
Zaglądajcie na mojego bloga

 (c. Ela)

poniedziałek, 26 lutego 2007

o tym i o owym (c.Ela)

Dość długo już nie pisałam, ale tak się jakoś złożyło. Teraz nieco chaotycznie o tym i o owym.
***
W sobotę byłam na 19 urodzinach siostrzeńca. Nie pamiętam kiedy się tak uśmiałam. Przebywanie z takimi ludźmi, jacy byli na tej imprezie, może służyć za kurację odchudzającą :D Mięśnie brzuszne i policzkowe pracowały pełną parą :D Nie będę się rozpisywać, powiem krótko, było super!
***
W zeszłym tygodniu oglądałam serię programów o Pingwinkach i jestem pod ich wielkim urokiem. Są cudne. Uwielbiam patrzeć jak się kiwają  na boczki. :]
Chciałabym bardzo zobaczyć Pingusie na żywo…ech.
***
Niedawno udało mi się, dzięki Internetowi, odnowić znajomość z koleżanką, z którą przebywałam w sanatorium. Ja chodziłam wtedy do IV klasy szkoły podstawowej, ona do II.
Trafiłyśmy na siebie w necie przez zupełny przypadek. Fajna sprawa nie?? :D

***
Na zakończenie przytoczę jeszcze dialog  z Weroniką. Wchodzę do pokoju i patrzę, że mała czegoś szuka, wiec pytam żartem:
J: Weronika, a ty co tam rozrabiasz?
W: Ja nic nie rozrabiam!
J: Phi… Akurat!! Ty i nic?!
W: TERAZ nic!!! :D :D :D

(c. Ela)

środa, 7 lutego 2007

inwazja zapalniczek ;) (c.Ela)

Wczoraj wchodzę do pokoju, patrzę, a moja mama robi sobie porządek w torebce. Całą zawartość rozłożyła na ławie, w celu posegregowania. Wspomnę jeszcze, że moja droga rodzicielka jest nałogową palaczką ;/  i toczę z nią o to wojnę. Wiecie co ujrzałam na ławie???..........Zapalniczki!!! Niby nic dziwnego skoro pali,  ale żeby nosić…………8 sztuk w torebce?!?!. Matko kochana jak to zobaczyłam, to mimo, iż drażni mnie bardzo to jej palenie, to zaczęłam się strasznie śmiać :D
Jednak to jeszcze nic, dziś okazało się, że w szufladzie mieliśmy...... pół reklamówki zapalniczek.......... Uwierzycie?? Żeby ktoś z domowników był kolekcjonerem, to jeszcze rozumiem, ale nie, nikt z nas nie jest zbieraczem zapalniczek.

A teraz zmiana tematu. Przed świętami przeglądałam sobie taką babska, kolorową gazetkę. Patrzę w róg strony, a tam konkurs esemesowy. Do wygrania były gry dla dzieci, a pośród nich jakieś „Wróżki”.  Pomyślałam sobie, że Werci by się spodobały, więc wzięłam telefon i wysłałam sms-a z odpowiedzią na „bardzo trudne” pytanie, w stylu: Czy gry rozwijają wyobraźnię?? Jeśli uważasz, że tak  wyślij sms o treści TAK….itd.
2 stycznia odebrałam telefon z wiadomością, że wygrałam.  W miniony piątek przyszło awizo, a moja droga mama wyręczyła mnie i poszła z Kingą na pocztę odebrać paczkę. Mogła to zrobić gdyż mamy tak samo na imię :D
Tak w ogóle, to na tym awizo było napisane tylko, że jest do odebrania list polecony i nie było wiadomo o co chodzi. Jak wracały z tej poczty, Kinga wbiegła pierwsza po schodach i stwierdziła, ze ten list to wezwanie na policję 8 / Pierwsze co pomyślałam, że to jednak nie do mnie, bo przecież nie brałam udziału w niczym takim, przez co musiałabym się stawiać na policji. Moja droga mamusia też na pewno nic nie przeskrobała, ale myślałam, że może była świadkiem jakiegoś przestępstwa albo co…. Po chwili weszła mama z paczką i już wszystko było jasne :D Jednak co się nabrałam, to się nabrałam…o naiwności.
A jeśli chodzi o gry, to okazało się, że te „Wróżki” wcale się Werci tak bardzo nie podobają, ale za to przypadła jej do gustu inna gra i oczywiście byłam zatrudniona jako przeciwnik w rozgrywce.
Jedna z gier (przepraszam za ciągłe powtórki tego samego słowa, ale nie umiałam znaleźć synonimu) „Kim ja jestem” polega na odgadywaniu…. kim się jest. Losuje się kartę i nie zaglądając co na niej widnieje, wsuwa się ją w opaskę na głowie. Potem współgraczom zadaje się pytania w stylu: „czy jestem z drewna?”, „czy jestem duża?”, „czy jestem zwierzątkiem?” itp. i zbierając te informacje, można w końcu wywnioskować co widniej na obrazku.
Weronisia, nasza chudzinka, której wbrew pozorom apetyt baaardzo dopisuje, prawie zawsze zaczyna tak:
„czy ja jestem do jedzenia?”, „czy można mnie zjeść?” itp., a kiedy jest zwierzątkiem to pyta: "czy jestem zwierzątkiem, które się zjada?" :D :D

No to tyle na dzisiaj....... 
 

(SzŁoDzIkI)

niedziela, 28 stycznia 2007

Przedsiębiorczość po angielsku ;D (c.Ela)

Ostatnio dużo czasu poświęciłam rysowaniu.
Teraz przytoczę dialog jaki został przeprowadzony poniekąd na ten temat. :) 
Uczestnicy dialogu:
Weronika (W), Anka - moja siostra, a Werki mama (A) i ja (J)
 
W
: Ciocia, a ty te rysunki możesz sprzedać, wtedy miałybyśmy pieniądze. :D
A: Jakie „miałybyśmy”, przecież to cioci rysunki więc to byłyby cioci pieniądze. ;)
W: No ale ciocia by się podzieliła. :D :D  

Po krótkim namyśle dodała:
W: No ale gdybym to ja sprzedała to wtedy byłyby moje. :)
J: Nie ma sprawy zrobię Ci rysunki, a Ty pójdziesz sprzedać i wtedy wszystkie pieniądze będą Twoje. :D
Weronika zwątpiła i po jakimś czasie dodała:
W: No ale ja przecież jestem jeszcze za mała. :) 

W pierwszej klasie Weronika zaczęła uczyć się języka angielskiego. Oczywiście bardzo się cieszy kiedy nauczy się czegoś nowego. Parę dni temu mówi do mnie:
W: Ciocia zaśpiewać ci piosenkę po angielsku??
J: Nooo zaśpiewaj.
W: Ale którą, dłuższą czy krótszą??
J: Może być ta dłuższa.
W: Dobra! :D
Śpiewa… 

W: A teraz tą krótszą dobra?? :D
J: Dobra

Śpiewa…

Kiedy skończyła stwierdziła:
W: Ta jest długa, a tamta jest jeszcze krótsza. :D [?]

Innym razem rzucając z Kinga balonem krzyczy do niej:
W: Kinga, podaj mi RED balonik!! :D
No proszę jak dzieci szybko uczą się języków obcych. :D :D :D 

(c. Ela)

wtorek, 16 stycznia 2007

nowy adres =]

No heYo =***
Wiem, że ciocia wczoraj pisała i w ogóle..ale ja
mam dosyć ważny komunikat...
Nie wiem, czy wiecie w każdym razie ja oddzielnie
też prowadzę swojego bloga...Może to dla Was
nie istotne, ale zmieniłam adres...teraz jest taki:
www.mooj-sweet-diary.blog.onet.pl
Nom, to na tyle u mnie nic ciekawego się nie dzieje..
Papa =**  

(SzŁoDzIkI)

poniedziałek, 15 stycznia 2007

COŚ ;D (c.Ela)

Coś sobie przypomniałam, dlatego piszę…
W Sylwestra już po północy, kiedy Weronika trzymała w rączce sztucznego ognia, mój szwagier  stwierdził tak:
- a ja sobie 4 zapalę!! ( sztuczne ognie oczywiście) :D
Gdy się wypaliły spojrzał na nie i zdziwił się:
- ooo, mam 3, a gdzie jest czwarty??
Okazało się, że ten czwarty leży sobie na podłodze, na  której to leży wykładzina z… wypaloną dziurą.
No cóż mamy pamiątkę po sylwestrowej zabawie. :D :D :D

Teraz zdarzenie z zeszłej niedzieli…Nie jest łatwo to opisać ale się postaram…
Przed 9 rano obudził mnie śmiech mojej siostry. Jak wstałam, to zaczęła opowiadać, że ubaw ma już od 7, kiedy to jakaś kobieta, idąc sobie, spostrzegła coś na chodniku i zaczęła to COŚ zbierać, przy czym gromadzenie tego CZEGOŚ zajęło jej jakieś 15 minut.  Później, następny przechodzień też zaczął owo tajemnicze COŚ podnosić, potem następny i następny. Miałam okazję zobaczyć to ciekawe zjawisko, bo o 9 dalej zjawiali się zbieracze. Zaczęliśmy zastanawiać co też to może być [?] i czy przypadkiem to COŚ się nie mnoży, no bo w końcu ile można zbierać… [?]
Mieszkamy na 3 piętrze i w związku z tym nie było widać co to jest, ale też nie chciało się nikomu z 3 piętra schodzić. Dopiero jak Kinga wstała i zaczęliśmy jej opowiadać, że mamy fajne przedstawienie za oknem to zdecydowała się zejść. Okazało się, że są tam rozsypane monety wszelkiego rodzaju, pochodzenia  i czasu wydania. Jak się można spodziewać ich jakość nie była najlepsza…Nie mam pojęcia skąd się tam tyle tego wzięło…[?]
Uff, jakoś sobie poradziłam.
Nie mam talentu pisarskiego więc nie wiem czy będzie to dla was zabawne, ale wierzcie, że oglądając coś takiego można się nieźle ubawić.

Jeszcze o czymś miałam napisać, ale to już następnym razem, bo znów nie pamiętam co to miało być. :D :D :D
  

(SzŁoDzIkI)

czwartek, 4 stycznia 2007

palec (c.Ela)

Przepraszam za dłuuugi brak notki (mojego autorstwa ;)) na blogu.

Opiszę Wam jak moja mama lubi robić sobie…krzywdę. Przygotowując potrawy świąteczne zacięła się w palec…trudno zdarza się, ale to co zrobiła potem…
W naszym domku są niestety osoby palące i w związku z tym zawsze jest zapalona świeczka (podobno pochłania dym papierosowy). Moja kochana mamusia z zaklejonym paluszkiem, zaczęła formować wosk, gdyż zaczął skapywać ze świeczki i wtedy... zapalił się plaster na mamusinym palcu. Nie widziałam tegoż momentu, usłyszałam tylko jak moja droga rodzicielka wybuchnęła śmiechem :D  Zaczęliśmy z tatą pytać : | [?] z czego się śmieje, na co odpowiedziała, że z własnej głupoty :D W momencie kiedy pokazała mi okopcony, czarny, postrzępiony plaster na palcu nie mogłam się powstrzymać i też  zaczęłam się śmiać. Potem było mi  z tego powodu głupio : (, bo okazało się, że dość mocno sobie ten palec przypiekła, no ale w końcu nie ja zaczęłam z tym śmiechem.

Weronika ostatnio jakoś nie mówi nic śmiesznego to i nie mam specjalnie o czym pisać.

Tak naprawdę to działo się to i tamto, ale nie ma sensu opisywanie tego teraz, po takim czasie, zresztą jeśli przypomnę sobie coś wartego opisania, to umieszczę to na blogu, a na przyszłość postaram się być bardziej systematyczna. 

(SzŁoDzIkI)

czwartek, 21 grudnia 2006

=//////////////////////// (Kinga)

 =////////////////////////////

Nie ma notek, DopÓki CiocIa..Sie odFoChA=///////////////////////////////////////////////////////////////

(SzŁoDzIkI)

środa, 6 grudnia 2006

ŁoJ! TRosZq sie nazbierało =P (Kinga)

6.12.2006r.

SiemkS =)

Okay...Nie wiem od czego zacząć. Wiem!
Najlepiej to chyba będzie od początku. Moja mama a c.Eli
siostra wróciła dzisiaj ze szpitala =( Była chyba 3 dni..teraz nie pamiętam dokładnie. Miała operacje na ŻyLaKi =D Nom...
Dzisiaj jest środa, a ja nienwidze tego dnia, bo mam na 7.10
do sQl i wogóle są najgorsze lekcje. No słuchajcie...Fizyka,Chemia, Geografia, MatMa i angielski =/
W ogóle opowiem Wam co się dzisiaj działo w sQl. No tak...
PieRwSzy był w-f. Graliśmy w siatkówkę i w ogóle pani mnie pochwaliła.
Nom..NaWeT się zapisałam na siatkówke z Domi$ i MoNiĄ
<dwie najlepshe przyjaciółki pod słońcem> tyle tylko, ze się te zajęcia zaczynają o 17.40 No, ale niech będzie.
Z fizyki za sprawdzian dostałam 3+ =/ Potem miałam angielski, to pisaliśmy sprawdzian.
Oczywiście nic nie umie.:/
No ale pani powiedział, że będzie można poprawić,no to spooko ;)
Potem była chemia to była kartkówka=/ =( i babka mnie zapytała z pierwiastków.
I dostałam 5 =P Potem była geografia to nie było nic specjalnego... Potem
PoLsKo <jupi> Lubie polski. Pani jest też taka fAjNa. I mnie dzisiaj
pochwaliła, no ale nie będę już się rozpisywać =***
No a moją ostatnio i "ULUBIONĄ" lekcją była oczywiście
~~MaTeMaTyKa~~ =/=/=/=/=/=/=/=/=/
Dostałam 3...Czaicie? Brakowało mi jednego, małego i słodkiego punkcika do 4 !!!!!!!!!!!!
Ehh...Sie zdenerwowałam. HyYyYy...A wiecie, co wczoraj było w MagdzieM.? ;)
Aż się wKu...Rzyłam =P No..Kto oglądał ten wie, a kto nie oglądał to stracił i ja mu teraz tego nie powiem =P=P Dobra..TRoszQ się tego nazbierało =P=P

A na koniec poZdRo dla KiLku koFFanych ŁosÓbEk =]
~DoOoOMi$ =***
~MoOnIa =***
~AGaTy =*
~MaJcI =]
~NiNu$i =)
A teraz chłopacy...
~BarTeK <KOKOT>
~DaNiEl <DyLu>
~Mateusz <Królik>
...No i wogóle dla 1D =*********** 

(SzŁoDzIkI)

czwartek, 30 listopada 2006

instrukcja (c.Ela)

Jak już wspomniałam w poprzedniej notce znalazłam w swoich szpargałkach instrukcję Weroniki, dotyczącą zrobienia sanek. Czasami jak Weronisia powie coś śmiesznego, to zapisuję to sobie, ażeby móc to potem opowiedzieć reszcie familii, bo niestety pamięć ma bywa zawodna :/ Później zwykle owe zapisane karteczki gdzieś mi się zawieruszają, ale ta ocalała.

Przytaczam słowa Werki, tak jak zostały przez nią powiedziane. Dodam jeszcze, że to działo się jakiś czas temu, teraz Weronika jak przystało na siedmiolatkę mówi bardziej poprawną polszczyzną :D
INSTRUKCJA

Przygotować sznurek i kilka desek.. Przystukać młotkiem do łyżwów. Wziąć patyk, przyczepić do sznurka, deski przyczepić do łyżwów, patyk ze sznurkiem przyczepić do desek i są SANKI.

Po tym jaki mi to podyktowała, stwierdziła tak: „ Chyba zostanę naukowcem, bo wiem jak się robi sanki”. :D

Udało mi się znaleźć jeszcze jeden zapisek, z tym, że muszę najpierw napisać parę słów wstępu. Lubimy się czasami z Kingą powygłupiać. Któregoś dnia (to też działo się jakiś czas temu) śpiewałyśmy sobie piosenki. Przy jednej z nich trzeba było „pociągnąć” melodię (nie wiem czy to dobre określenie, ale mam nadzieję, że wiadomo o co chodzi). Mierzyłyśmy przy okazji wydolność naszych płuc, sprawdzając która z nas dłużej „pociągnie” . Podczas tych naszych zawodzeń podeszła do nas Weronika i pyta:

- Co wy robicie?
- Śpiewamy dołączysz do nas? – spytałam
- Zaśpiewaj „uuuuuuuu” bez brania powietrza - mówi Kinga
A Weronika na to:
- nie mogę bez brania powietrza, bo nie będę już żyć i co taka młoda i już mnie nie ma????:D :D :D

Nic dodać nic ująć.

P.S. Pochwalę się jeszcze, że od jakiegoś czasu ćwiczymy z Kingą brzuszki. Trzymajcie kciuki abyśmy wytrwały jak najdłużej :D

(SzŁoDzIkI)

poniedziałek, 20 listopada 2006

jakie to proste (c.Ela)

Wczoraj dziewczyny tj. Kinga i moja siostra skończyły słuchać „Krzyżaków”, ja będę dzisiaj doczytywać zakończenie, bo kiedy one słuchały końcówkę, ja wybyłam do kina.

Wczoraj Kinga opowiedziała mi rozmowę jaką przeprowadziła z Weroniką:
- Werka co chciałabyś dostać od Mikołaja?
- Słodycze, ubranka dla Kena i kurtkę.
- Kurtkę?
- No tak, bo mama mówiła, że jak tata przyjedzie, to kupią mi kurtkę na zimę, no to po co mają wydawać pieniądze, jak Mikołaj może mi przynieść :D :D :D

Słodkie to i urocze nieprawdaż??? I jak to mówią, genialne w swej prostocie :D

17 listopada minął roczek odkąd mieszka z nami Duduś. Z tej okazji zostało mu odśpiewane „100 lat”, albowiem bardzo miły z niego domownik, mimo, że ostatnio coś mu się pomieszało w główce i zaczął obskubywać dziubkiem styropianową listwę przyczepioną do sufitu…:/ :)

Niedawno robiłam porządki w swoich szufladach, ze szpargałkami i trafił mi w ręce pamiętnik, który pisałam już jakiś czas temu :) Oczywiście nie mogłam go tak po prostu odłożyć i zaczęłam czytać. Okazało się, że dobrze zrobiłam, bo nieźle sobie poprawiłam tym humor, co więcej, w pewnym momencie dostałam ataku śmiechu :D :D Cudnie jest poczytać takie stare zapiski….

Przy okazji tych porządków znalazłam też instrukcję, o tym jak się robi sanki…instrukcję podyktowaną przez Weronikę, ale o tym następnym razem…

(SzŁoDzIkI)

niedziela, 19 listopada 2006

~~KINGA~~

hEEyO!!!
Pisze notkę, bo mi się nuudzi..

Właśnie przed jakimiś 15 minutami skończyłam czytać "Krzyżaków"...Na początku myślałam, że to taka strasznie nudna i w ogóle beznadziejna książka...
A tu proszę...SUUUPER!!!!!!!!!!!!!!
MówięWam..Jest zajebongo i serdecznie polecaM!!
Zgadnijcie gdzie jutro idę...?!
aAaA!!!!!!
CITY DENTYSTA!!!
Już się bojęę...
TRzymajcie za mnie kciuki, bo straaasznie się boję =P
PaPaPa
~~KINGA~~

(SzŁoDzIkI)

poniedziałek, 6 listopada 2006

Nie tylko o Dudusiu...(c.Ela)

Oj niestety trochę zaniedbałam bloga i przepraszam za to wszystkich czytelników. Obawiam się, ze w związku z tym niniejsza notka może być nieco przydługa <diabełek>

W ostatniej notce obiecałam, że napiszę co nieco o Dudusiu. …Hmm… no jest śliczny, zielono – żółty. Słodko śpiewa i wchodzi nam na głowy. Lubi się kiwać w takt muzyki i dziobać nas po nosach i w ogóle jest kochaniutki :D

Dnia 1 listopada zawsze chodzimy całą rodzinką na cmentarz. W tym roku też zamierzaliśmy tak zrobić, no z małym wyjątkiem. Mój tata chodzi zawsze dwa razy, najpierw przed południem, żeby już wcześniej paliły się znicze, a później z resztą familii. W tym roku ten drugi raz nie poszedł bo był zmęczony… Wyszykowałyśmy się ( ja, moja mama, moja siostra, Kinga i Werka) i mimo deszczu, nasza dzielna piątka wyruszyła na cmentarz :] Przy cmentarzu miałyśmy się spotkać jeszcze z resztą rodzinki. Pogoda była koszmarna padał deszcz, śnieg i okrutnie wiało. Niestety cel naszej wędrówki nie został osiągnięty, bo udało nam się dotrzeć zaledwie na przystanek autobusowy. Już na tym etapie naszej drogi byłyśmy całe przemoczone :/ Nie pamiętam żebym kiedykolwiek aż tak zmokła. Zawiadomiłyśmy resztę rodziny, że wyprawa odwołana i zawróciłyśmy do domku. Wyglądałyśmy jak zmokłe kury. Żałowałam, że nie było akurat kliszy w aparacie, bo to był naprawdę komiczny widok i byłoby bardzo fajne zdjęcie :D

Na cmentarz poszłam dnia następnego[*][*][*]

Teraz inny wątek.

Nie wiem, a raczej nie pamiętam czy wspominałam tu na blogu, że Kinga nie lubi czytać książek. Mniejsza z tym czy wspominałam, w każdym razie nie lubi, mimo, że bardzo, bardzo staram się w niej chęć do czytania rozbudzić. W związku z tym, ja czytuję jej lektury na głos. Po pierwsze dlatego, że bardzo lubię czytać głośno, po drugie dlatego, że w szkole wielu lektur sama nie przeczytałam i teraz nadrabiam zaległości, a po trzecie…nie pamiętam co miało być po trzecie, ale wiem, że jeszcze coś miałam na myśli, jak sobie przypomnę to dopiszę.

Teraz Kinga ma przerabiać „Krzyżaków” Henryka Sienkiewicza. Przeczytałyśmy chyba ze dwa rozdziały i mój brat przyniósł płytkę. Teraz nie muszę nadwerężać głosu tylko siadamy sobie i słuchamy. Jednego dnia usadowiłyśmy się wygodnie na kanapie, przykryłyśmy kocem i zaczęłam czytać (akurat nie mogłyśmy słuchać z płytki, bo rozdział miał być czytany od środka i coś nie chciało się ustawić). Tak więc czytam, czytam, czytam, patrzę na Kingę a ona sobie śpi :D :D Zaczęłyśmy to z siostrą komentować, podśmiewając się z niej trochę i wtedy Kinga się przebudziła. Na nasze komentarze stwierdziła, że wcale nie spała. Dopiero kiedy dotarło do niej, że śmiejemy się już dłuższą chwilę, musiała przyznać, że jednak przysnęła :D Teraz jednak twierdzi, że to całkiem fajna lektura i więcej nie przysypia.

No to chyba tyle na dzisiaj....

P.S. Nie przypomniało mi się niestety co miało być po trzecie :( ale jestem pewna, że coś miało być...

(SzŁoDzIkI)